Budownictwo średniowieczne w Europie
Średniowiecze kojarzy się przede wszystkim z wielkimi katedrami oraz małymi, romańskimi kościółkami. Niektóre świątynie mają 10-metrowe fundamenty, by budowla zachowała stabilność. Co ciekawe, ich wielkość nie miała zbyt wiele wspólnego z ludźmi – w średniowiecznej Europie przyrost naturalny był bardzo mały ze względu na ciągłe wojny i epidemie. Kościoły przybliżały do Boga, miały sięgnąć nieba. Dlatego okna były łukowate, by ich kształt kojarzył się z wyciągniętymi do modlitwy rękoma. Często występujące niebieskie sklepienie zawieszone kilkadziesiąt metrów nad wiernymi imitowało nieboskłon. Powoli rozwijał się handel i miasta zaludniały się, zaczynał się też rozprzestrzeniać kult maryjny. To właśnie Matce Boskiej stawiano najpiękniejsze kościoły, jak np. Notre-Dame. Te największe budowano nawet kilkadziesiąt lat. Nie były to jednak obiekty ludzkie, a mające sławić Boga, więc było to zrozumiałe. Przy budowie niektórzy ludzie spędzali nieraz całe życie. Architekci i murarze byli wówczas bardzo cenionymi specjalistami. Ich wiedza miała w sobie coś tajemniczego, co pozwalało wniknąć w boskie tajemnice. Średniowieczne kościoły miały oszałamiać wiernych. Piękne witraże, obrazy i rzeźby onieśmielały i budziły nabożną trwogę, która kierowała myśli ku życiu wiecznemu przynajmniej na chwilę. Kamieniarze i murarze przemieszczali się z miejsca na miejsce, z jednej pracy do drugiej. Dzięki temu poznawali ówczesny świat, a przy tym doskonalili swój fach. Mediewiści zgodnie uważają, że potencjał twórczy budowniczych katedr wyczerpał się pod koniec XIII wieku. Związane było to ze zmniejszeniem intensywności życia religijnego ówczesnych ludzi, może po prostu przestali rodzić się geniusze?